Czytelność modelu homo electronicus – prof. WÅ‚odzimierza Sedlaka

Model Homo electronicus powstał nie jako czysta idealizacja, lecz na realnej podstawie, którą stanowi wcześniej powstały elektroniczny model życia, mający dobrze ugruntowane eksperymentalnie założenia, oraz porównywalny z technicznymi urządzeniami elektronicznymi, dzięki którym można przez analogię konfrontować wnioski wynikające z modelu. Jest to etap rozwoju bioelektroniki względnie dobrze opracowany.

Na dwóch coraz bardziej gruntowanych podstawach – na eksperymentalnych wynikach badania masy organicznych zwiÄ…zków od strony ich półprzewodnictwa, piezo-, piro- i ferroelektrycznoÅ›ci oraz nadprzewodnictwa, a także na wielorakoÅ›ci zadaÅ„ peÅ‚nionych przez techniczne ukÅ‚ady elektroniczne rozpina siÄ™ coraz gÄ™stsza siatka wniosków. Trudno przypuszczać, by czÅ‚owiek wczeÅ›niej czy później nie wpadÅ‚ w tÄ™ sieć, wszak jest obiektem życia. I tak siÄ™ staÅ‚o. W bioelektroniczne sieci zatrzepotaÅ‚ czÅ‚owiek. Modelowanie wiÄ™c czÅ‚owieka jest przedÅ‚użeniem elektronicznego schematu życia z uwzglÄ™dnieniem specyfiki centralnego ukÅ‚adu nerwowego jako oÅ›rodka koordynujÄ…cego. Poszerza siÄ™ wprawdzie pole modelowania; ale i zespół danych jest znacznie wiÄ™kszy niż w modelu bioelektronicznym. Dochodzi bowiem historia rozwoju ludzkoÅ›ci jako ilustracja ewolucji Å›wiadomoÅ›ci. Ponadto mamy jeszcze grupÄ™ faktów wynikajÄ…cych z analizy porównawczej zamian rejestrowanych u czÅ‚owieka współczesnego oraz stanu przebudowy Å›rodowiska dokonanej przez niego.

Model nie odpowiada tu bynajmniej człowiekowi elektronicznemu rodem z filmowej fantastyki. Tamten jest wytworem wyobraźni inżynierów, rodzajem technicznego odpowiednika żywego człowieka. Pod pewnym względem nawet go przewyższa, mianowicie można zamienić u niego uszkodzony organ zastępczą częścią wymienną. Homo electronicus jest dziełem przyrody, produkowanym przez miliardy lat w procesie ewolucji. Nazwano go electronicus, gdyż prócz strony biochemicznej i molekularnej uwzględnia się w nim jeszcze elektroniczne podłoże półprzewodnikowej natury jego związków organicznych, głównie białek i kwasów nukleinowych. Aby nie rozszczepiać tak charakterystycznej dla człowieka jedności psychofizycznej, należało poszukiwać takiego rzędu wielkości, gdzie bios i psychika zdają się schodzić w jedno. Kwantowe rozmiary wydają się tu jedynie odpowiednie. Tutaj też został uplasowany elektroniczny model człowieka.

Jako model nie tylko dynamiczny, ale również ewolucyjny, a więc rozwojowy, musi posiadać podstawy historyczne. I te wykorzystano w modelowaniu. Fakty zmienne w czasie są dobrą ilustracją ewolucji. Ponadto istnieje bardzo szeroka dokumentacja możliwości działania świadomości w postaci dzieł kulturowych. Cecha to typowa dla gatunku Homo sapiens. Model nie jest więc idealizacją, lecz koniecznym uproszczeniem wielu danych w celu ich elektronicznego zinterpretowania. Jego heurystyczna czytelność mogłaby się przedstawiać następująco. Mamy zespół zorganizowanych elementów tworzących układ scalony z piezoelektrycznych półprzewodników białkowych. Półprzewodząca masa jest produkowana metabolicznie przy ustawicznej wymianie drobinowych elementów strukturalnych na świeże. W tym ogólnym układzie scalonym, nazwijmy go somą, istnieje podukład mózgu mogący sterować całością i koordynować ją. Sterowanie dokonuje się poprzez siatkę kanałów informacyjnych elektronowych, fotonowych i fononowych. Punktem wyjścia jest więc model bioelektroniczny, zaproponowany już wcześniej przez Sedlaka. Model ten uwzględnia odpowiednią modyfikację dla Homo.

Operacja może się wydawać sztuczna; ale wszystkie nasze zabiegi poznawcze wobec przyrody są nienaturalne. Przyroda bowiem nie powstała na użytek poznawczy człowieka. Każde modelowanie, nawet w fizyce, jest nonsensem przyrodniczym, ale w nie mniejszym stopniu koniecznością badawczą i z tymi determinantami należy się oswoić. Dyskusja o stopniu sztuczności jest bezprzedmiotowa, wszystkie bowiem zarzuty metodycznej nienaturalności ustępują pod wpływem choćby minimalnie poszerzonego zakresu poznania, które bynajmniej nie musi być bezbłędne ani ostateczne. Komiczny jest właściwie człowiek ze swym instynktem poznawania wszystkiego za cenę nawet metodologicznej kosmetyki modelowania, którą potem nazwie redukcjonizmem poznawczym. Spójrzmy na to spokojnie. Ponieważ człowiek stanowi bezsprzecznie obiekt przyrody, należy raz jeden samego poznawacza zamodelować i zobaczyć, co z tego wyniknie. Dlaczego mamy ograniczać się tylko do przyrody i nie uwzględniać człowieka?

Tak wiÄ™c narodziÅ‚ siÄ™ Homo electronicus jako medal czÅ‚owieka i to bez wzglÄ™du na to, co kto ma zamiar o tym myÅ›leć, gdyż poznawany przedmiot nie może oponować przeciwko stosowanym metodom jego rozszyfrowania – jak gÅ‚osi niepisane prawo. Zasady modelowania bioelektronicznego wykÅ‚adaÅ‚em już niejednokrotnie, pominÄ™ wiÄ™c omawianie ich tutaj. W każdym razie nowych faktów nie mieszczÄ…cych siÄ™ w biochemicznym modelu nie należy traktować jako szczegółów bez wiÄ™kszego znaczenia dla życia, ani tym bardziej na siłę ograniczać do elektrochemicznej interpretacji. Jest niezwykle symptomatyczne, że czÅ‚owiek nie ma oporów przeciwko wtÅ‚aczaniu go w model biochemiczny ani nakÅ‚adaniu na niego elektrochemicznych wiÄ™zów. Po prostu przywykÅ‚ do modelowej niewoli, nie wiadomo kiedy i jak. Pod zniewalajÄ…cÄ… widocznie presjÄ… faktów. Pod ich naporem oswoiÅ‚ siÄ™ też czÅ‚owiek z ewolucyjnym pokrewieÅ„stwem z innymi naczelnymi i z tym, że fizjologiczne przygotowanie do macierzyÅ„stwa, otoczonego nimbem wdziÄ™ku u kobiety, przeżywajÄ… samice naczelnych takim samym cyklem menstruacyjnym, choć pozbawionym romantyki macierzyÅ„stwa, przynajmniej w stopniu ludzkim.

Zamiast abecadła bioelektronicznego modelu ciekawsze może być nawykowe podchodzenie do badania życia z nie mniej nawykowymi wnioskami ostatecznymi, które nie wykraczają poza opis poznanego detalu. Anatomia i fizjologia układu nerwowego razem z poznaniem prądów czynnościowych stanowią jedno z dawnych osiągnięć nauki, bo jeszcze z połowy XIX wieku. Doszły badania odruchów warunkowych, rozwinęła się w latach dwudziestych tego stulecia elektroencefalografia, zaczęto poznawać molekularne podstawy pamięci, w potężnej dziedzinie chorób układu nerwowego zaczęto szukać ich uwarunkowania biochemicznego.

Droga powstawania ukÅ‚adu nerwowego prowadzi w przeciwnym kierunku niż droga jego badania i rozpoznawania. Homogenna masa molekularna półprzewodników piezoelektrycznych, nazywanych biaÅ‚kiem, podlega metabolizmowi, który staje siÄ™ coraz bardziej intensywny w stadium blastuli. JednoczeÅ›nie należaÅ‚oby w tej masie „widzieć” wszystkie elektrony uruchomione w procesach elektronicznych jako drugÄ… homogennÄ… masÄ™ elektronowÄ… wymieszanÄ… z tamtÄ…. Drobiny organiczne sÄ… zresztÄ… jednostkami przestrzennymi masy biologicznej łącznie z elektronami sigma, które stanowiÄ… orbital molekularny, oraz ruchliwymi elektronami pi, które jako zdelokalizowane mogÄ… siÄ™ przemieszczać miÄ™dzy molekuÅ‚ami. Pierwsze stanowiÄ… charakterystykÄ™ chemicznÄ…, drugie warunkujÄ… elektroniczne wÅ‚aÅ›ciwoÅ›ci biomolekuÅ‚. TakÄ… mieszaninÄ™ elektronowÄ…, razem z jonorodnikami jako przejÅ›ciowymi efektami reakcji chemicznych, z protonami oraz quasi-czÄ…stkami fotonów przy kwantowym wstrzÄ…saniu molekularnej siatki (fonony) – można tu najogólniej nazwać bioplazmÄ….

W tej elektrycznej mieszance nastÄ™puje pierwsze zróżnicowanie na ekto-, ento- i mezodermÄ™, a w trzecim tygodniu życia pÅ‚odowego – jak już mówiliÅ›my – zaznacza siÄ™ morfologicznie pierwotna pÅ‚ytka nerwowa i rynienka nerwowa, która da zaczÄ…tek pÄ™cherzykowi mózgowemu. Homogenna masa elektryczna „krystalizuje”, a może lepiej – „wytrÄ…ca” dwa kanaÅ‚y informacyjne, którymi bÄ™dÄ… w przyszÅ‚oÅ›ci niezwykle rozwiniÄ™ty ukÅ‚ad nerwowy i ukÅ‚ad krwionoÅ›ny. W obu zostanÄ… nawyki elektryczne pod postaciÄ… prÄ…dów czynnoÅ›ciowych nerwów i magnetohydrodynamicznego dziaÅ‚ania tÄ™tniczek. KanaÅ‚y informacyjne zostajÄ… niejako „implantowane” w homogennÄ… masÄ™ elektrycznÄ…. UkÅ‚ad nerwowy przenosi bliżej nieokreÅ›lone impulsy życia do najodleglejszych części, nawet do miazgi zÄ™bnej, bez tych impulsów tkanka obumiera. Natomiast naczynia „rozwożą” elektrony na noÅ›niku – tlenie.

Niestety, po dawnemu zajmujemy się układami nerwowym i naczyniowym od strony ich rozmiarów anatomicznych i fizjologicznych funkcji. Tor poznawczy jest odwrócony w stosunku do faktycznego. Może byłoby lepiej, gdybyśmy fizjologię modelowali, a badanie rozpoczynali od elektronicznych właściwości masy biologicznej. Uniknęłoby się wówczas sformułowań, które wytrawny język krytyków mianuje w pierwszym porywie bzdurą. Bzdura tkwi nie w elektronicznym modelowaniu bioukładu, lecz w fizjologicznej i anatomicznej próbie jego odczytywania. Sytuacja jest niejednokrotnie bardziej drastyczna niż przekonywanie rolnika, że źdźbło żyta jest zbudowane z komórek, gdy tymczasem po zamachu kosą widzi on tylko przekrój pustego kanału.

Wrócić należy do modelu bioelektronicznego. Niepokój poszukiwawczy i przymierzanie się z różnych stron niech tu nie dziwią, nie znamy bowiem genezy człowieka ani genezy jego psychiki. Dlatego może nauki przyrodnicze zainteresowały się człowiekiem jako obiektem anatomicznym i fizjologicznym. Modelowanie bioelektroniczne człowieka obejmuje go razem z biosem i świadomością. Ponadto nowością w elektronicznym modelowaniu jest dynamika udokumentowana historycznym rozwojem człowieka i dziełami jego świadomości. Niemniej jednak trzeba uwzględnić skutki świadomości w przestrajaniu natury człowieka.

Åšwiadomość można uważać za jeden z kwantowych skutków w elektronicznym modelu czÅ‚owieka, nie może ona bowiem być niczym innym niż odpowiedziÄ… elektronicznego ukÅ‚adu na informacje zewnÄ™trznÄ… i wewnÄ™trznÄ…. Åšwiadomość w takim modelu może mieć naturÄ™ elektromagnetycznÄ…, byÅ‚aby wiÄ™c czynnikiem energetycznym i zespalajÄ…cym zÅ‚ożoność w funkcjonalnÄ… jedność. Åšwiadomość nie jest wiÄ™c tylko doznaniem, jakby to fizjologia receptorów zmysÅ‚owych sugerować mogÅ‚a, ani czynnikiem psychicznym o bliżej nieokreÅ›lonej naturze, lecz – w kwantowych rozmiarach – faktem energetycznym uwzglÄ™dnionym w ogólnej konstrukcji i funkcjonalnoÅ›ci żywego organizmu. Tym samym nie zjawia siÄ™ dopiero w trakcie ewolucji, lecz istnieje od samego poczÄ…tku życia. Fizjologiczne zróżnicowanie receptorowe i abstrakcyjne wÅ‚aÅ›ciwoÅ›ci refleksji sÄ… rezultatem późniejszego rozwoju.

Wynika stÄ…d kwantowy paradoks – Å›wiadomość nie musi być Å›wiadoma. Åšwiadomość bowiem obejmuje nie tylko masÄ™ informacyjnÄ… dostarczonÄ… przez obserwacjÄ™ zmysÅ‚owÄ…. Åšwiadomość okreÅ›liliÅ›my jako zmienność bilansu energetycznego ukÅ‚adu pod wpÅ‚ywem wahaÅ„ parametrów Å›rodowiskowych. UÅ›wiadomienie sobie zmian energetycznych Å›rodowiska dziÄ™ki użyciu organów zmysÅ‚owych jest bardzo późnym pomysÅ‚em życia, osiÄ…gniÄ™tym na drodze ewolucji, i odnosi siÄ™ do niewielkiego zakresu informacji. DokonaÅ‚o siÄ™ tutaj zawężenie odbioru informacji Å›rodowiskowej przez narzÄ…d zmysÅ‚owy, co jest równoznaczne z pogłębieniem odbioru na wÄ…skim odcinku i wygaszeniem kraÅ„cowych wielkoÅ›ci bodźca zarówno w dół, jak i w górÄ™.

Nie znamy alfabetu, którym pisze się życie w układzie związków organicznych, nie znamy klucza, którym posługuje się natura, przekładając reakcje chemiczne na psychiczne doznania. Oto przesuwają się dwie równoległe taśmy: procesów metabolicznych i psychicznych przeżyć. Występują one na pewno w człowieku. Jak powstał ich paralelizm? Odkryto między tamtymi trzecią taśmę: molekularną, bezsprzeczny nośnik pamięci i niektórych chorób psychicznych. Poszukujemy przejść i związków, mnożymy domniemania, stwierdzamy dalsze niewiadome. Bioelektronika odkryła jeszcze jedną taśmę, umieszczoną między molekularną i psychiczną, taśmę elektronicznych procesów realizujących się właśnie w molekularnej części półprzewodnikowych białek i kwasów nukleinowych.

Tyle na razie. Cztery równolegÅ‚e taÅ›my, z czego trzy w biosie i jedna w psychice. Znamy z fizyki pewne przejÅ›cia od molekularnego stanu i chemicznych reakcji do pamiÄ™ci i obrazu zapisane przez falÄ™ elektromagnetycznÄ… lub akustycznÄ…. To holografia. Jest przynajmniej jakiÅ› punkt oparcia. Czy sÅ‚uszny w tym wypadku? W każdym razie znaleźliÅ›my siÄ™ znacznie bliżej rozwiÄ…zaÅ„ na drodze elektronicznej i molekularnej, niż wtedy, gdy wychodziliÅ›my z „goÅ‚ych” reakcji chemicznych do Å›wiata przeżyć psychicznych. Gdyby nawet antropologia drgnęła tylko, szukajÄ…c rozwiÄ…zaÅ„, model Homo electronicus jest potrzebny. Wszystko siÄ™ liczy w tym kluczowym problemie, jakim jest czÅ‚owiek, i tak zÅ‚ożonym jak on.

Psychika wydaje siÄ™ nam „odmaterializowanÄ…” częściÄ… biosu. Takiej biologii jednak do dziÅ› nie ma. WypadaÅ‚oby mówić wtedy o nowej jakoÅ›ci, i mieć tym samym spokój uzyskania jakiejkolwiek odpowiedzi. Bioelektronika dostarcza odpowiedzi nie wychodzÄ…c poza materialnÄ… naturÄ™ życia i zarazem „odmaterializowanÄ…”, a Å›ciÅ›lej mówiÄ…c pozbawionÄ… masy. To efekty elektromagnetyczne i kwantowoakustyczne w półprzewodnikach i piezoelektrykach. Elektrony, traktowane jako proces falowy, można praktycznie również uważać za pozbawione masy. Model Homo electronicus byÅ‚by znacznie bliższy rozwiÄ…zania zagadki psychiki niż model fizjologiczny, czy nawet biochemiczny i molekularny, przejÅ›cie bowiem od pól elektromagnetycznych do abstrakcyjnych pojęć i Å›wiadomoÅ›ci jest nie tak ostre, jak od biologicznej masy do Å›wiata psychiki.

UwzglÄ™dnić trzeba pewnÄ… okoliczność nie do pominiÄ™cia – model elektroniczny życia zyskuje, jak wspomniano, swojÄ… czytelność w zestawieniu z technicznym urzÄ…dzeniem elektronicznym. Wobec tego, jaka bÄ™dzie czytelność modelu Homo electronicus? PojÄ™cie ukÅ‚adu scalonego jest tu podane w dużym przybliżeniu, pozwala jednak inaczej spojrzeć na niecaÅ‚kowicie rozwiÄ…zany problem ludzkiej natury. Chodzi o elektromagnetycznie zintegrowany system półprzewodników biaÅ‚kowych pracujÄ…cych jako zestaw elektroniczny. Najbardziej odpowiednie byÅ‚oby tu pojÄ™cie ukÅ‚adu scalonego zasilanego energiÄ… procesów metabolicznych. UkÅ‚ad scalony jest najlepszym odpowiednikiem procesów elektronicznych, jak on nie dajÄ…cych siÄ™ oddzielić, co znaczy, że nie można wyjąć fragmentu z zespoÅ‚u. Tkanka hodowana in vitro utrzymuje siÄ™ wprawdzie przy życiu, ale nie jest ukÅ‚adem dosÅ‚ownie takim samym jak tkanka w organizmie, wypadÅ‚a bowiem spod kontroli czynników koordynujÄ…cych.

Na tym polega nieszczęście czÅ‚owieka, że jego tkanka potrafi „wyskoczyć” z ukÅ‚adu scalonego i utworzyć wÅ‚asny podukÅ‚ad nie zsynchronizowany z caÅ‚oÅ›ciÄ… organizmu. Sytuacja taka stanowi Å›miertelne niebezpieczeÅ„stwo dla ukÅ‚adu scalonego. To guz nowotworowy. Gdybyż go można byÅ‚o znowu włączyć w ukÅ‚ad scalony! Czasami tak siÄ™ staje, co jest nie znanÄ… bliżej inwolucjÄ… nowotworu. Jest to nie tylko problem atrakcyjny, ale i może podstawowy dla biologii czÅ‚owieka. Czy bioelektronika nic tu nie pomoże? Trzeba w tym kierunku badać nie mniej intensywnie niż w biochemicznym. WÅ‚aÅ›nie model scalonego ukÅ‚adu elektronicznego roztacza nowe perspektywy twórczych i, być może, skutecznych badaÅ„ czÅ‚owieka zintegrowanego, a wiÄ™c w przekroju biologicznym i psychicznym jednoczeÅ›nie. Takie badania mogÄ… wykazać, na czym polega charakterystyczne dla czÅ‚owieka spojenie tych dwóch natur. Tym samym przenosi siÄ™ sfera zainteresowania z ostatecznych wymodelowaÅ„ ewolucyjnych – neurofizjologii i psychiki – na najniższy poziom życia – kwantowych wymiarów.

Integrujące spojrzenie na człowieka łącznie z jego psychiką i układem nerwowym, który nie jest obojętny w nie znanej etiologii nowotworów, otwiera nowy świat badań. Pełna czytelność modelu Homo electronicus jest sprawą przyszłości, niemniej jednak już teraz wydaje się, że wielka rozpadlina między biosem i psychiką, otwarta na poziomie anatomii i fizjologii, zdaje się nie tylko gwałtownie zwężać, ale nawet wprost zanikać po sprowadzeniu do rozmiarów kwantowych. Homo electronicus byłby więc poszukiwanym monolitem natury i działania. Zrozumienie Homo electronicus jest niemożliwe bez wstępnego kursu bioelektroniki, podobnie jak nie ma się co zabierać do antropologii bez znajomości elementów botaniki i szkolnych lekcji zoologii. Schody służą nie tylko do wchodzenia na wyższe kondygnacje biurowe, ale również w logiczny system wiadomości o przyrodzie, który nazywamy biologią.

Nowe desygnaty ożywionej materii wyznaczajÄ… nowe pojÄ™cie o życiu. Po dokÅ‚adniejszym przyjrzeniu siÄ™ im wszystko wydaje siÄ™ tutaj wiadome i jednoczeÅ›nie nie znane. Ostatecznie system poznawczy w biologii można sprowadzić do jednego równania z czterema niewiadomymi. JakieÅ› warunki w głębokim prekambrze, chÄ™tnie nazywane w abiotycznej syntezie warunkami domniemanymi, daÅ‚y w rezultacie życie, którego nie potrafimy zdefiniować. Ono zaÅ›, na skutek ewolucji, czyli rozwoju niewiadomej, daÅ‚o psychikÄ™ znamionujÄ…cÄ… czÅ‚owieka, ale bez możliwoÅ›ci bliższego okreÅ›lenia, czym ona jest. Ten ostatni z czÅ‚onów ewolucyjnego szeregu posiada ponadto Å›wiadomość Å›mierci, o której, podobnie jak o życiu, niewielkie ma pojÄ™cie. W takim zestawie niewiadomych, w dodatku przeżywanych, nowe desygnaty w jakimkolwiek z niewiadomych czynników prowadzić mogÄ… do zmiany pojęć o życiu, a tym samym – o czÅ‚owieku i psychice.

Mieszanka niewiadomych jest nie tylko intrygująca, ale również rozpalająca intelektualny niepokój i poznawczą pasję. Wszystko wiedzą tylko kształceni na programie faktów wiadomych, czyli na aktualnym podręczniku. Na skutek pęcznienia objętości podręcznika łatwo mogą ulec złudzeniu, że poznali już wszystko w biologii. Odkrywanie niewiadomych jest przywilejem długiej twórczej pracy.

Erudycja tym się różni od naukowości, że pierwsza zna same wiadome, druga natomiast orientuje się wśród niewiadomych, przykrytych siatką poznanych szczegółów. Czytanie niewiadomych jest umiejętnością nauki, a nie wiedzy, ta bowiem jest oparta na gromadzeniu i przekazywaniu faktów znanych.

źródło :  www.sm.fki.pl